Zapraszamy na naszą nową stronę - http://3liceum.edu.pl
______________________________________________________________________________________________________________
04 cze 2014 AHOJ PRZYGODO! 28-30.05.2014

DSC_0375

Nie ma nic bardziej ekscytującego niż wiatr we włosach na środku jeziora! Przekonaliśmy się o tym my, uczniowie klasy IIa – “humany”, wraz z organizatorką p. Magdą Bartnicką-Łętowską oraz opiekunami: p. Justyną Ostrowską oraz p. Dariuszem Kuźniewskim, wyruszyły w podróż po pięknych Mazurach.
28 maja 2014 wsiedliśmy do pociągu, wcale nie takiego byle jakiego. Nasza żeglarska podróż rozpoczęła się w Giżycku. Na stacji zastanawialiśmy się „gdzie ta keja, a przy niej ten jacht?”. Z odpowiedzią przybył jeden ze sterników i zabrał nas na krótki spacer do portu. Tam czekały na nas cztery jachty Tango 730. Trzeba przyznać, że pięknie tańczyły po falach! Pierwszego dnia wiatr osiągał siłę na szczęście nie 10, ale 5, opcjonalnie 6 stopni w skali Beauforta. Dzięki wietrznej pogodzie zakosztowaliśmy prawdziwego, prawie morskiego, życia. Liczne przechyły powodowały, że raz prawa, a raz lewa burta znajdowała się na górze. W ciągu kilku godzin sprawnie nauczyliśmy się reagować na komendy wydawane przez kapitana, a nasze ręce, przyzwyczajone do trzymania długopisów, a nie lin, same reagowały na okrzyki „Lewy foka szot luzuj/wybieraj!”. Warto podkreślić, że wielu z nas pierwszy raz znalazło się na żaglówce. Początkowo grot, fok, szot czy knaga wywoływały konsternację i przerażenie w oczach. Szybko jednak oswoiliśmy się z żeglarskim nazewnictwem i sprawnie wykonywaliśmy polecenia. Przepłynęliśmy jezioro Kisajno i zacumowaliśmy w Sztynorcie. Tam, po krótkim odpoczynku, spotkaliśmy się przy ognisku. Wszyscy, wraz z naszymi sternikami, świetnie bawiliśmy się przy dźwiękach gitary i wspólnym śpiewie – nie tylko szant, ale również innych przebojów. Zmęczeni wróciliśmy na żaglówki, które stały się naszym “drugim domem”.
Drugiego dnia pogoda bardziej nam sprzyjała. Mimo że wiał mniejszy wiatr, słońce niechętnie wyglądało zza chmur. W planach mieliśmy przepłynięcie przez jeziora Dargin, Kirsajty i Mamry. Tym razem największą atrakcją było składanie masztu. Każdy z nas mógł przez chwilę poczuć się „wilkiem jeziornym”- potrzymać za ster i żagle, ciągać za liny, a także obsługiwać silnik. Nad naszym bezpieczeństwem czuwali sternicy ze szkoły żeglarskiej “Szkwał”. Nauczyli nas nie tylko jak obsługiwać żaglówki, ale również pokazali kulturę panującą na jachtach. Jeśli ktoś nie zakochał się w żeglarstwie, czekały na niego inne rozrywki i obowiązki. Musieliśmy również sami gotować! Kilka osób odkryło przed nami swoje zdolności kulinarne- po całym dniu na wietrze nic tak dobrze nie rozgrzewa jak herbata oraz spaghetti lub leczo. Nasze kolejne spotkanie przy ognisku zaowocowalo nie tylko podgrzaniem temperatury naszych ciał, ale również integracją-szczególnie z naszą wychowawczynią. Uczniowie, którzy na co dzień budują dystans pomiędzy klasą a nauczycielem, na żaglach muszą współpracować z kadrą. Była to niesamowita okazja, żeby bliżej poznać p. Magdą Bartnicką-Łętowską oraz wymienić się doświadczeniami – nie tylko żeglarskimi, Zburzyliśmy mit nauczyciela za biurkiem, a namalowaliśmy nowy obraz wychowawcy bliskiego swojej klasie.
Nie liczyłam na to, że słońce pojawi się zza chmur. Dlatego wielkim zaskoczeniem, zresztą nie tylko dla mnie, były pod koniec dnia nasze opalone i czerwone twarze. Trzeci dzień był najspokojniejszym, choć nie wolnym od przygód. Sprawnie na pokłady wyciągnęliśmy gitary i oddaliśmy się zabawie. Pogoda, mimo znacznej poprawy, niestety jednak nie sprzyjała osobom pływającym i tylko ci bardziej odważni moczyli nogi w mazurskich jeziorach. Nikt nie chciał kończyć tej wyprawy. Jedyną zaletą naszego powrotu do Giżycka była pyszna pizza w jednej z restauracji. Naszym pociągiem, który, swoją drogą, jechał z daleka, bo aż ze Szczecina, wróciliśmy do domu z uśmiechami na twarzach.
Czym są żagle? To nie tylko wiatr i otaczająca nas woda. To przede wszystkim ekscytujący sport, świetna zabawa i czas spędzony ze wspaniałymi ludźmi! Nasz wyjazd to zasługa p. Magdy Bartnickiej-Łętowskiej. Mam nadzieję, że w ten sposób wychowawczyni zapoczątkowała nową szkolną tradycję i coraz więcej uczniów będzie miało ochotę odkrywać piękno mazurskich jezior.
Katarzyna Suszczyńska, ucz. kl. II a
DSC_0365

DSC_0351

DSC_0352

DSC_0353

DSC_0354

DSC_0355

DSC_0362

 

 

DSC_0370

DSC_0374